Dodatkowe zasady chroniące lasy w Brazylii przynoszą efekty głównie tam, gdzie państwo faktycznie pilnuje przestrzegania przepisów. To wniosek z nowego badania naukowców z Uniwersytetu w Bonn. W regionach ze słabszym egzekwowaniem prawa wyraźnej poprawy nie stwierdzono.
Jak badacze to sprawdzili
Zespół, którym kierował Javier Miranda, a w którym pracowali też David Wuepper i Jan Börner, przeanalizował lata 2000–2022. Skupił się na pasie styku dwóch brazylijskich ekosystemów: lasu deszczowego Amazonii i sawanny Cerrado. To bardzo dobre miejsce do porównań, bo po obu stronach granicy obowiązuje to samo krajowe prawo leśne. Dodatkowe środki ochronne wprowadzono jednak tylko w Amazonii.
Naukowcy zestawili sąsiadujące obszary sprzed i po wprowadzeniu tych środków. Dzięki temu mogli uwzględnić dawne różnice regionalne oraz zmiany, które dotyczyły obu stron. Połączyli zdjęcia satelitarne pokazujące użytkowanie terenu z danymi o karach za naruszenia przepisów środowiskowych. Sprawdzali, czy skutki nowych zasad różnią się między gminami, w których prawo egzekwowano mocniej lub słabiej.
Co ustalono
- Dodatkowe środki w Amazonii wiązały się ze spadkiem wycinki lasów, szczególnie w gminach o silniejszym egzekwowaniu prawa.
- Tam, gdzie egzekwowanie było słabsze, nie znaleziono wyraźnych dowodów na podobny spadek.
- Nie ma jednoznacznych dowodów, że ochrona lasu skłaniała rolników do intensywniejszego użytkowania już wykarczowanych gruntów, np. zamiany pastwisk na pola uprawne. Efekty te były słabsze i niespójne.
Do tych dodatkowych środków należały m.in. ograniczenia w dostępie do kredytów rolniczych i do rynków zbytu, np. dla soi, w przypadku producentów łamiących przepisy środowiskowe. Wyniki sugerują, że nawet dobrze pomyślane narzędzia nie wystarczą, jeśli podstawowe prawo pozostaje na papierze.
Dlaczego to ważne właśnie teraz
W październiku 2026 roku Brazylia poinformowała, że roczna wycinka w Amazonii i Cerrado spadła do najniższego odnotowanego poziomu. Autorzy badania zwracają jednak uwagę, że takie zyski nie są trwałe. Po wcześniejszych spadkach wylesianie w Brazylii już raz znów rosło. Utrzymanie postępu wymaga więc nie tylko dobrych przepisów, ale też konsekwentnego egzekwowania tych, które już obowiązują.
Co to oznacza dla Polski i Unii Europejskiej
Brazylia nie leży w Europie, ale jej rolnictwo jest z nami powiązane handlowo. Soja jest ważnym surowcem w produkcji pasz, a Unia Europejska od kilku lat tworzy przepisy, które mają ograniczać import towarów powiązanych z wylesianiem. Dla polskiego konsumenta oznacza to, że sposób zarządzania ziemią po drugiej stronie Atlantyku może pośrednio wpływać na to, jak i za ile produkowana jest żywność oraz pasze.
Wnioski z Bonn dobrze pasują też do debaty o regulacjach w samej UE. Sama deklaracja ochrony przyrody czy zakaz importu nie gwarantują efektu, jeśli brakuje kontroli i realnych konsekwencji dla łamiących zasady. Trzeba jednak zachować ostrożność. Badanie dotyczy konkretnego pogranicza w Brazylii, a jego autorzy mówią o powiązaniach, nie o prostych relacjach przyczynowych w każdym regionie świata. Nie jest to więc gotowy przepis na politykę klimatyczną w Europie, lecz argument, że egzekwowanie prawa warto traktować równie poważnie jak jego tworzenie.
Źródło: Phys.org – „What makes forest protection work?”






